tobie łatwiej

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że ogromnej większości ludzi BYĆ nie wystarcza. Muszą być bardziej/więcej/lepiej/mocniej bo inaczej są niespełnieni. Nawet w temacie śmierci dziecka, który wraca do mnie jak bumerang – trochę za sprawą mojej własnej historii a trochę przez bliskie mi osoby.

„Ty cierpisz mniej, bo straciłaś dziecko młodsze/na wcześniejszym etapie ciąży”
- To znaczy, że mniej kochałam? Że „nie zdążyłam” się przywiązać?
„Mnie boli bardziej, bo miałam moje dziecko w ramionach, patrzyłam w jego oczy”
- Czyli fakt, że nosiłam je pod sercem się nie liczy? Ręce i oczy są ważniejsze?
„Ja mam gorzej, bo Ty pochowałaś swoje dziecko, masz gdzie do niego iść”
- A czemu nie po prostu: boli mnie, że nie mam takiego miejsca, ale dobrze, że Ty je masz ?
„Ty masz łatwiej, bo masz już dzieci/jesteś w kolejnej ciąży”
- W czym łatwiej? W tym, że jestem pełna lęku o każdy dzień życia mojego dziecka? Że nie mogę się opędzić od myśli, że i to dziecko stracę?

To chore. Patologiczne.

Wydaje mi się, że mój ból mogę porównać tylko i wyłącznie z moim bólem z innego okresu. Porównywanie z takim stanem u innej osoby to głupota. To wartość niemierzalna. To właśnie ból jest tym, co świadczy o oddzielności bytów, indywidualizmie, prywatności, odrębności.

Żałoba to nie olimpiada – tu nie ma zwycięzców i przegranych. Przegrali wszyscy i każdy musi się podnieść.

14 Komentarze

  1. Każdy w swoim cierpieniu jest bardzo egoistyczny…Świat się zamyka i koniec…
    Wydaje nam się, że to co nas spotkało to coś najbardziej okropnego.
    Gdy czas najczarniejszej rozpaczy minie, wtedy wiemy, że jest wiele z Nas mam, które cierpią jednakowo, niezależnie na jakim etapie spotkała nas strata…
    Pozdrawiam ciepło

  2. Można odpowiedzieć „Twoje dziecko chociaż widziało Twoje oczy i czuło Twoje ręce”, ale rzeczywiście nie warto tak odpowiadać, może z czasem ta osoba zrozumie bezsens takich porównań.
    Pozdrawiam.

  3. W pełni popieram to, co Pani napisała o żałobie. Ja straciłam Synka miesiąc temu w 35 t.c. Ból to jest przeogromny… Ale myślę, że każdą z nas, Matkę boli tak samo…nieważne kiedy to się stało… Nasze dziecko odeszło! NA ZAWSZE! Nikt z ludzi nie jest wstanie odwrócić tego losu! Nie licytujmy się kogo boli bardziej.
    Również pewnie każda z nas zadaje sobie pytanie „dlaczego ja?”. Kiedyś słyszałam jak pewien ojciec po stracie dziecka odpowiedział sobie „a czemu nie? dotyka to innych, czy ja jestem lepszy, wyróżniony, dotknęło i mnie”. Jednak mimo wszystko trudno sobie to wszystko wytłumaczyć, jeszcze trudniej się z tym pogodzić. Być może nawet nigdy to nie nastąpi…

    • Ja straciłam Synka w 24tc, żył 2 godziny. Na początku strasznie raziło mnie to jak ktoś śmierć Filipka nazwał poronieniem i stale odpierałam takie sformułowanie. Bo przecież ja go urodziłam siłami natury… ale jakie to ma teraz znaczenie? Nigdy jednak nie zdarzyło mi się stopniować. Nigdy nie stawiałam śmierci Filipa ponad straty innych mam. Prawda jest taka, że u kobiety która traci dziecko w 6 tc. , 24tc., czy też gdy dziecko ma 5lat albo 20 ból jest taki sam. Matka zawsze czuje ten sam ból gdy jej dziecko umiera. Dla mnie moje dziecko było jedynym, najukochańszym dzieckiem, które umarło o całe życie za wcześnie i to samo czuje kobieta niezależnie od wieku jej straconego dziecka…

  4. Mamo Wojtusia – ja po 4 latach wiem, że przyjęłam ten fakt do wiadomości. Ale nie pogodzę się z tym nigdy.
    Przykro mi z powodu Twojej ogromnej straty.

  5. tydzien temu tez zostalam aniołkowa mamusia, stracilam moje dziecko w 13tc . nie potrafie sie z tym pogodzic. jestem z wami :( :( :(

  6. Sywlwia bardzo mi przykro. Łatwiej jest przyjąć do wiadomości niż się pogodzić. Właściwie jeśli chodzi o pierwsze to nie bardzo mamy inne wyjście

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.